Gdy słyszę stwierdzenia innych mam na temat ich relacji z ich dziećmi, to ogarnia mnie poczucie wstydu. Bo ja, własnego maluszka nie jestem w stanie czasem zrozumieć. Znalazłam gdzieś w internecie, że gdy niemowlę łka, to zawsze z jakiegoś powodu i że kołysanie go nie jest zbyt dobrym sposobem ułagadzania. Trzeba wtedy dojść do powodu łkania, czyli spróbować je nakarmić, wymienić pieluchę, przytulić na brzuchu i pogłaskać, sprawdzioć czy nie ma zbyt ciepłego gorącego karku, porozmawiać z nim, puścić mu muzykę, koleżanka twierdzi, że chusta do noszenia dzieci też jest OK, ale ja nie mam pojęcia co o tym sądzić….No i z grubsza udaje mi się czynić tak z moim malcem. Ale nie w tym rzecz. Ja nie umiem rozpoznać przeróżnych typów płaczu. Co najwyżej ich głośność. Nie wiem o co moje dziecko płacze, dlatego wykonuję ogółem wyżej wypisane czynności, zanim się nie uspokoi. Niektóre mamcie wyczuwają natychmiast, gdy maleństwo jest nie najedzone, a kiedy czuje się samotne. A ja, choć próbuję pojąć język mojego maluszka, nie zawsze mi to wychodzi. Może jestem jakoś nie do końca sprawna pod względami macierzyńskiego instynktu? Gdy byłam w ciąży, też nie umiałam odadnąć czym właśnie mój brzdąc mnie kopnął, bo wszystie jego podrygi zdawały mi się identyczne:) Zazdroszczę innym tak doskonałekgo rozumienia dzieciaczków. Mi chyba przyjdzie z tym poczekać do pierwszych słów, albo wcale się nie doczekam tej chwili.
Coś mi nie wychodzi to odgadywanie humorów.
październik 11, 2008 by chusiaHello world!
październik 4, 2008 by chusiaWelcome to WordPress.com. This is your first post. Edit or delete it and start blogging!